woman-gb928a0719_1920

Wojna o „body positive”

Od szeregu lat bardzo wiele mówi się o tym, że lansowanie idealnego ciała jest złe. Należy akceptować się takim, jakim się jest. Z drugiej strony na pierwszych stronach gazet i na głównych stronach każdego portalu, próżno szukać osób, które zaakceptowałyby siebie, swoje ciało i zmiany związane z wiekiem. Nagłówki krzyczą do nas: „Pani X pokazuje, że można mieć idealną figurę po pięćdziesiątce”, „Pani Y pokazała idealne ciało w bikini”… Wszystko to świadczy o tym, że z ruchem „body positive” jest coś bardzo nie tak. Te same osoby, które twierdzą, że akceptują swoje ciała, są uzależnione od diet i poprawiania urody w gabinetach medycyny estetycznej. Zdarza się im nawet publicznie wyśmiewać ludzi, którzy mają nieco więcej kilogramów. Co to wszystko ma znaczyć?

Patrz na mnie teraz!

Można odnieść wrażenie, że jednym z najbardziej uzależniających „narkotyków” jest zainteresowanie mediów. Wiele osób poświęca wszystko, by takie zainteresowanie zdobyć i utrzymać. Co zrobić, żeby zostać celebrytą? Należy się odpowiednio zaprezentować i… sprzedać. Słowo „sprzedaż” nie jest zbyt piękne. Jednak bardzo dokładnie określa działania, jakie podejmują ludzie, których zamiarem jest zostać celebrytą lub utrzymać zainteresowanie mediów.

Zasady popytu…

Co się najlepiej „sprzedaje”? Kontrowersja. By wzbudzić zainteresowanie, należy być osobą budzącą skrajne emocje. Choć współcześni celebryci narzekają na „hejterów”, tak naprawdę są z nich bardzo zadowoleni. To „hejter” nakręca dyskusję. On sprawia, że celebryta wzbudza zainteresowanie. Osobie, która mierzy się z hejtem współczujemy, chcemy ją wspierać. Piszemy więc sympatyczne komentarze, wchodzimy w spory z hejterami… Nakręcamy popularność celebrycie.

Tymczasem ludzie, którzy naprawdę potrzebują naszego wsparcia, którzy walczą nie o to, żeby wszyscy o nich pisali i aby dziennikarze śledzili każdy ich krok, pozostają w cieniu. Dla ludzi, którzy na co dzień mierzą się z problemem zbyt dużej ilości kilogramów, określenie „body positive”, to puste słowa. Słowa bez znaczenia.

Pomóż sobie sam… Pomóż sobie sama…

Kiedy codziennie spoglądasz w lustro i nie jesteś w stanie zaakceptować swojego wyglądu, kiedy boisz się wyjść z domu, bo boisz się śmieszności, aktywiści krzyczący o „body positive” nie są w stanie ci pomóc. Nawet jakby chcieli, nie pomogą. Nie rozumieją problemów osób otyłych. Dla kogoś takiego jak Anna Lewandowska otyłość to wybór. Nie jest to prawdą. Istnieje wiele schorzeń, z którymi wiąże się otyłość. Jak zaakceptować chorobę? Jak się z niej cieszyć? Nie znam zbyt wielu osób, którym udało się zaakceptować ograniczenia, jakie niesie ze sobą choroba. Człowiek zawsze się buntuje.

Wielka medialna wojna o „body positive” niczego nie zmienia w życiu osób, które realnie mierzą się z problemem otyłości. Mało tego, osoby które tę wojnę prowadzą, nie wiedzą jak to jest, walczyć o lepszą sylwetkę. Puste słowa nie uratują nikogo i niczego. Puste słowa nie mają znaczenia. Natomiast budowanie swojej kariery celebryty na prawdziwej walce i prawdziwych emocjach, jest zwykłą podłością.

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *