cheesecake-1578694_1280

Sekrety udanego sernika

Jednym z najbardziej lubianych wypieków jest domowy sernik. To jednak dość wymagające ciasto. Raz się uda, a raz nie. Od czego to zależy? Gdzie tkwi sekret?

Wielokrotne próby pozwoliły na wyciągnięcie pewnych wniosków. Ciekawe czy się z nimi zgodzicie?

Najważniejsza tajemnica, to główny składnik, czyli ser. Zawsze używam prawdziwego twarogu i mielę go dwu lub trzykrotnie. Według mnie tylko trzykrotne mielenie daje efekt delikatnej, puszystej konsystencji. Najlepszy ser, jak dla mnie, to tzw. krajanka z dużych kostek. Jeżeli jest zbyt wilgotny, to trzeba go odcisnąć. Kilka razy poszłam na łatwiznę i kupiłam ser w wiaderku. Ogromna pomyłka.

Niedawno dowiedziałam się, że do gotowego sera mielonego dodawane jest mleko, więc chyba dlatego sernik był mazisty. Po tym odkryciu gotowy ser mielony używam tylko do serników, które z założenia powinny być maziste, np. z brzoskwiniami, pod puszystą chmurką (czyli z bezową pianką).

Moja mama i babcia do masy serowej dodawały ugotowanego ziemniaka. Chyba skrobia ziemniaczana wiązała ser, dzięki czemu sernik nie rozpadał się. Ja osobiście tego nie robię. Zamiast tego dodaję budyń waniliowy albo śmietankowy lub też łyżkę mąki ziemniaczanej.

Pieczenie, to u mnie rytuał. Piekę zgodnie z zaleceniem danego przepisu, co do minuty. Najpierw w wysokiej temperaturze, a na około 15 minut przed końcem pieczenia w niższej, ok. 160 stopni. Nigdy też nie wyjmuję sernika bezpośrednio po zakończeniu pieczenia. Zostawiam w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami na około godzinę. Nie opada nigdy.

Sernik to dość kaloryczne ciasto, ale warte grzechu. Wysiłek włożony w wyrób domowego sernika będzie się opłacał, jeżeli nie będziemy oszukiwać. To znaczy nie zastąpimy prawdziwego masła margaryną lub nie zmniejszymy ilości dodanych jaj. No i jaja powinny być od kur z wolnego wybiegu, a nie fermowe. Wtedy sernik będzie najlepszy.

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *