girl-2379705_1280

Co myślą o czterdziestoletnich kobietach mężczyźni?

Niedawno odbyło się spotkanie absolwentów mojej szkoły podstawowej. Zjazd wielu roczników, więc było z kim pogadać. Po oficjalnej ceremonii towarzystwo się podzieliło na małe grupki. Ja, nie wiedzieć czemu, utknęłam w gronie z przewagą kolegów z dawnych lat. Każdy chwalił się dziećmi, małżonkami, osiągnięciami. Taka mowa – trawa, aż do pewnego momentu.

Jeden z wielu panów pochwalił się, że zmienił żonę na młodszy model. Niby rzucone mimochodem, ale zwróciło moją uwagę, bo rozpętała się poważna dyskusja.

Jedni pytali jak to jest być z rówieśnicą swoich dzieci. Niesmaczne jak dla mnie i wścibskie, ale zaciekawiona słuchałam. Śmiechy, żarty i tajemnice z sypialni, jak to między facetami. Na mnie uwagi już nie zwracali. Już miałam wymknąć się po angielsku, gdy usłyszałam coś, co przywróciło mi wiarę w ludzi, wiarę w siebie i w prawdziwych mężczyzn.

A ja nigdy nie chciałbym być z dwudziestolatką!” To jego słowa. Tego rycerza, który obronił nas, kobiety 40+ i wyniósł na piedestał. Szkoda, że nie nagrałam jego słów, całej jego wypowiedzi. Nie zacytuje dokładnie, ale jego argumenty zapamiętałam.

Czterdziestolatka jest świadoma własnej wartości. Nie rumieni się po pustych komplementach, chociaż je lubi. Nie boi się niechcianej ciąży, bo wie jak nad tym zapanować. Nie słucha zdania rodziców. Ma poukładany świat, jest samodzielna. Między dwudziestolatką, a nią jest przepaść tak wielka jak kanion. Pierwsza wchodzi w życie, druga jest mądrzejsza o lata doświadczeń. Dojrzała czterdziestka nie wymaga ćwiczeń akrobatycznych w łóżku, tylko satysfakcji i dokładnie wie jak ją osiągnąć.

Miód na serce. Gdybym była wolna i on wolny, to chyba bym się zakochała. Mówił to tak swobodnie i szczerze, że wierzę w jego poglądy. Bo czyż nie jest tak, że dopiero po czterdziestce nabieramy dystansu do siebie, do innych. Nie udajemy kociaczków, które wymagają przytulania i pielęgnacji. Jesteśmy świadome swojej siły, pragnień i potrzeb. Na tym etapie życia to my kobiety częściej wychodzimy z inicjatywą niż nasi partnerzy. Potrafimy garściami brać z życia to co najlepsze, pod warunkiem, że akceptujemy siebie, swój wiek, wygląd i figurę. Wtedy życie jest piękne.

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *