Związki „skarpetkowo-majtkowe”

Nie dajemy sobie szansy na spontaniczność. A wszystko to ze strachu. Strach przed miłością jest bardzo silny. Boimy się, bo miłość to najtwardszy narkotyk, ekstremalnie uzależnia i bardzo łatwo rujnuje życie.

Kiedy jesteśmy bardzo młodzi, rzadko kiedy mamy czas i ochotę na to, by analizować swój związek. Po prostu bierzemy wszystko wprost, bez dziwnych teorii, bez porad ekspertów, bez strachu co będzie gdy… Wraz z wiekiem najwyraźniej rosną obawy, bo zaczynamy poszukiwać teorii na temat związków. Zanim kogoś poznamy robimy listę cech pożądanych i niepożądanych. Ustalamy czego chcemy w związku. Prawdę mówiąc nie dajemy sobie szansy na spontaniczność, ale to wszystko ze strachu… Tak, tak, strach przed miłością jest bardzo silny. Boimy się, bo miłość to najtwardszy narkotyk, ekstremalnie uzależnia i bardzo łatwo rujnuje życie.

 

Tylko mnie kochaj!

 

Pierwsze miłości zawsze wolne są od uprzedzeń i wspomina się o nich z przyjemnością, bo… w dorosłym życiu rzadko pozwalamy sobie na spontaniczność. Istnieje moda na planowanie, a osoby które nie planują życia nazywane są „przegrańcami” i dziwakami. Od dziecka powtarza się nam, że życie należy zaplanować, bo jak to tak żyć bez planu? Mając sześć lat musisz już wiedzieć jaki zawód będziesz wykonywać. Oby był to tak zwany zawód z „przyszłością”, czyli lekarz lub prawnik, albo chociaż konkretny, jak nauczyciel, ratownik, czy pielęgniarka. Niektórzy rodzice mówią dzieciom, że należy myśleć o emeryturze. Jeśli więc chcą szybko zostać emerytem i dodatkowo zarabiać, to dobrym pomysłem jest wybrać zawód żołnierza lub policjanta.

 

Jeśli chodzi o wybór partnera to rzadko który rodzić powie dziecku, że najważniejsza jest miłość. Wręcz przeciwnie, powie że miłość przemija, warto więc wybrać „odpowiedniego partnera”.

 

Wchodzimy w dorosłość z zestawem przepisów na wspaniałe życie, problem tylko w tym, że zestaw ten nie przewiduje spontaniczności, uczuć, nie uwzględnia też naszych naturalnych zdolności i talentów.

 

Związki skarpetkowo-majtkowe”

 

O tym jak fatalnie jest zostać „kurą domową” dowiedzieć się można od kobiet dojrzałych, które mają za sobą nieudane małżeństwo i które czuły się wykorzystywane. Kobieta, jeśli chce być szczęśliwa nie powinna godzić się na coś takiego jak „związek skarpetkowo-majtkowy”. Co to takiego?

 

To związek, w którym kobieta jest traktowana jak robot kuchenny, którego zadaniem jest rodzenie dzieci i praca w domu. Od kobiety wymaga się, by gotowała, prała i sprzątała, czyli była jakby „zastępczą matką” dla swojego mężczyzny, który w tym „idealnym” związku, nie musi robić nic.

 

Faktycznie mało atrakcyjny rodzaj relacji, jeśli patrzy się na to w ten sposób.

 

Czy istnieje związek idealny?

 

Szczerze mówiąc istnieje bardzo proste rozwiązanie problemów związków. Przede wszystkim trzeba wyrzucić z głowy wszelkie „reguły” jakie próbują nam serwować od czasów dzieciństwa. Nie wolno bać się miłości, bo nie jest ona taką tragedią, jak się to przedstawia. Są ludzie szczęśliwi i tacy, którzy szczęścia nie mają. Prawdę mówiąc równie łatwo jest popełnić błąd wiążąc się z miłości, jak wiążąc się z wyrachowania, w oparciu o reguły.

 

XXI wiek to nowe reguły obalające reguły. Nie masz pewności, czy staranie zaplanowane życie będzie szczęśliwe. Nie ma dowodów, które potwierdziłyby, że osoby, które miały wszystko zaplanowane żyły w wiecznym szczęściu.

 

Wybieraj partnera kierując się uczuciami, wybierz zawód kierując się własnymi zdolnościami. Niech to czy gotujesz, sprzątasz i pierzesz nie zależy od reguł tylko od tego, kto w rodzinie ma więcej czasu, lub robi coś lepiej. Gotować na pewno powinien ten, kto to potrafi, bo gotowanie proste nie jest. Sprzątać powinien ten kto robi to szybciej, a nie ten, któremu wszystko z rąk leci. Jeśli jesteś w czymś dobry rób to i czuj się lepiej z powodu tego, że coś umiesz zrobić.

 

Teorie są głupie

 

Socjalizm stworzył wiele błędnych teorii. Jedną z nich jest to, że umiemy wszystko, tylko niektórych rzeczy nie chce się nam robić, albo nie mamy do nich cierpliwości. Jest to jedna wielka bzdura. Okazuje się, że do gotowania, sprzątania, robienia zakupów, prania, wychowywania dzieci, trzeba mieć talent. Są ludzie, którzy nie mają do tego talentu, nie znają się na tym i wszystko niszczą. Oni nie są leniwi, oni po prostu pozbawieni są tych talentów, które ponoć mają wszyscy. Uwielbiam teorie socjalistyczne, bo są lepsze niż kabaret. Większych bzdur jak do tej pory nie stworzono. W tych teoriach ludzie naprawdę utalentowani czują się gorsi, ponieważ wykonują „proste prace domowe”, które potrafi wykonać każdy. Jeśli pierzesz, gotujesz, sprzątasz… czuj się z tym dobrze. Możesz nawet czuć się lepszym, bo jakim trzeba być pierdołą, żeby nie umieć „prostych” rzeczy?

 

Największa tragedią nie są „związki skarpetkowo-majtkowe”. Największa tragedia to bzdurne teorie i głupie zasady. Trzeba brać wszystko wprost i nie stawiać sobie barier. Takie podejście do życia ma jeszcze jeden plus. Nigdy się nie zestarzejesz i nie zostaniesz zrzędą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen − 10 =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.