Nie można mieć wszystkiego…

Może faktycznie stara miłość nie rdzewieje. Nie mogłam tak zupełnie wyrzucić go z pamięci i te miłe wspomnienia zawsze mnie dopadały kiedy go widziałam.

– A wiesz, że teraz wiem na pewno, że nie trzeba było tracić czasu i szukać Bóg wie czego i pierwsza miłość zawsze najlepsza. Nie wiem, po co ludzie tak szukają szczęścia nie wiadomo gdzie, a nie widzą, że mają je na wyciągnięcie ręki.

– Oj nie zawsze, nie zawsze… Popatrz na mojego pierwszego chłopaka. Dobrze, że się rozstaliśmy, bo teraz jestem szczęśliwa. Mój mąż jest ideałem, nie ma nikogo lepszego niż on. I dba o mnie i dzieckiem się zajmie, gdy ja chcę trochę czasu dla siebie. A pamiętasz jaki był mój pierwszy chłopak? Nie myślał o życiu poważnie, chciał się tylko dobrze bawić. Ja lubię coś stałego. Chcę wiedzieć co będzie jutro. Nienawidzę niespodzianek.

– Monika nie żartuj! Ja ci się tu zwierzam, a Ty żartujesz! Twój pierwszy chłopak to fajny facet. Może nie jak Paweł, ale na pewno bardzo miły i sympatyczny. No i widać, że dba o tą swoją dziewczynę, ale wszyscy mówią, że ona puszcza go kantem. A on jest dla niej taki dobry. Może jesteś wyjątkiem, ale nie możesz powiedzieć, że z Adamem byłabyś nieszczęśliwa, bo na pewno nie byłoby tak.

 

Czy można cofnąć czas?

 

Klaudia dała mi do myślenia. Od czasu do czasu spotykałam Adama. Mimo tego, że od naszego rozstania minęło tyle lat i tak nie wiedziałam, jak mam się przy nim zachować. Może faktycznie stara miłość nie rdzewieje. Nie mogłam tak zupełnie wyrzucić go z pamięci i te miłe wspomnienia zawsze mnie dopadały kiedy go widziałam. Nigdy nie było przy nim tej jego kobiety. Wyglądało tak jakby był samotny. Nie starał się jednak do mnie zagadać. Zawsze tylko cześć… cześć i na tym koniec. Pewnie, że byłam ciekawa jak mu się żyje, ale nie chciałam sama zaczepiać i zaczynać rozmowy. Nie kłamałam, gdy mówiłam, że jestem szczęśliwa w małżeństwie. Dziecko samodzielne i już tak mnie nie potrzebowało jak kiedyś. W pracy dobrze się działo, nie mogłam narzekać ani na szefa, ani na kolegów i koleżanki. Trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno i nie potrzebowałam komplikacji. Dlaczego więc myślałam o Adamie? Chyba właśnie dlatego, że było mi za dobrze. Mówiłam sobie: popatrz na innych i ich problemy, też chcesz mieć bagno w domu?

W poniedziałek umówiłam się z Klaudią na wyprzedaż do H&M. Raz w miesiącu robiłyśmy sobie takie babskie wypady. Najpierw zakupy a potem jakieś ciacho. Bez facetów, tylko my dwie. Cieszyłam się na to spotkanie i przyszłam chwilę wcześniej. W galerii jak zwykle sporo ludzi i nie mogłam znaleźć Klaudii. Zadzwoniłam. Powiedziała, że się chwilę spóźni. Poszłam więc na kawę, bo samotne zakupy to pół frajdy mniej.

Zobaczyłam Adama jak tylko weszłam do kawiarni. Siedział sam w kącie. Podeszłam. To był impuls. Nawet nie myślałam co robię.

– Cześć, a co tak sam siedzisz? – zagadnęłam

– Cześć – nie do wiary, ale zaczerwienił się

Boże, co ja narobiłam, pomyślałam. On pewnie tu na kogoś czeka, z kimś się umówił, a ja mu tu przeszkadzam. Już odwracałam się, by odejść, kiedy pociągnął mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Smakował jak dawnej. Nic się nie zmienił. Jednak pocałunek szybko się skończył. Popchnął mnie na fotel obok siebie.

– Poczekaj i nie odwracaj się – gdy to usłyszałam to chciałam się odwrócić, ale nie zrobiłam tego

– Ta dziwka znowu to robi, ale tym razem za wszystko zapłaci…

Coś otwarło się w mojej głowie i mogłam sobie wyobrazić, co dzieje się za moimi plecami. Pewnie widzi tą swoją laskę z innym facetem. Klaudia mówiła, że dziewczyna była kiedyś modelką i jest bardzo ładna. Adam aż takim ciachem nie był. Nie za bardzo współczułam facetom, którzy wybierali dziewczyny ze względu na urodę, a potem płakali, że jest niewierna. Nawet dla Adama nie potrafiła zrobić wyjątku i zacząć mu współczuć. On jednak nie potrzebował współczucia, bo zamiast płakać, albo zaciskać pięści z bezsilnej złości ten robił zdjęcia, zasłaniając się mną jak tarczą.

– Wiesz co, ale ja nie mam za dużo czasu, więc sorry ale muszę za chwilę iść – powiedziałam szybko

– Zostań – poprosił – nie może mnie zobaczyć

– Ok, ale powiedz o co tu chodzi chociaż?

– Zamierzam wziąć rozwód, ale nie zamierzam jej płacić alimentów, ani oddawać jej swoich rzeczy. Proste nie nie?

– Faktycznie proste – zgodziłam się

Po chwili nie wytrzymałam

– A możemy chociaż pogadać?

No i pogadaliśmy. On cały czas jednym okiem śledził niewierną żonę, ale rozmowa nawet się kleiła. Po jakimś czasie żona Adama i jej facet poszli sobie, a my zostaliśmy,

– Przepraszam, że cię w to wmieszałem – kajał się

– Nic nie szkodzi i tak przyszłam tu na wyprzedaż, a tak przynajmniej zrobiłam jakiś dobry uczynek. A teraz sorry ale koleżanka na mnie czeka…

Znowu złapał mnie za rękę

– Dałabyś się zaprosić na jakiś obiad? – Chyba nie miałam zachęcającej miny, bo zaraz dodał: Nie dziś ale może w przyszłym tygodniu?

Pomyślałam, że niczym nie ryzykuję i umówiłam się. Nie czułam, że robię coś złego. Z bliska nie wydawał mi się specjalnie atrakcyjny. Wyglądało na to, że stare uczucia dawno umarły. Mogliśmy jednak być przyjaciółmi.

 

Stara miłość nie rdzewieje?

 

Niczym nie ryzykowałam. Tak mi się wydawało…

Pierwszy raz przyjaźniłam się z mężczyzną. Okazało się, że mamy sporo wspólnego. Dobrze się razem bawiliśmy. Unikaliśmy jednak osobistych tematów. On nie pytał o moje życie osobiste, ja nie pytałam co tam u niego. Zauważyłam, że przestał nosić obrączkę, ale nie zapytałam o rozwód. To była taka niepisana umowa. Spotykaliśmy się co tydzień na obiedzie gdzieś w mieście. Zawsze miło spędzałam z nim czas, ale nie odważyłam się powiedzieć o mojej nowej przyjaźni Pawłowi. Czułam, że raczej nie byłby zadowolony, że mam przyjaciela mężczyznę i to takiego, który kiedyś był moim chłopakiem. Nieważne, że to było sto lat temu.

Zaczęło się od pocałunku. Zupełnie innego niż ten w kawiarni, gdy Adam śledził swoją niewierną żonę. Moje uczucia były zupełnie inne. Tak jakbym cofnęła się w czasie i znowu miała 16 lat. Adam był rycerski i bardzo romantyczny. Pocałował mnie i obudził wspomnienia. Nic więcej. Powinnam w tym momencie uciąć nasze kontakty, ale nie byłam w stanie tego zrobić. Tymczasem po pierwszym pocałunku przyszedł kolejny i kolejny. Oboje wiedzieliśmy, że chcemy czegoś więcej. Straciłam głowę. On chyba też, bo zachowywał się jak prawdziwy bohater romansu. Kupował mi kwiaty, zabierał w romantyczne miejsca, prawił komplementy. Cofnęliśmy się w czasie i nie było już odwrotu. Stało się. Zakochałam się w Adamie raz jeszcze. Wszystko przestało się liczyć. Zaczęłam zaniedbywać pracę i dom. Żyłam tylko do jednego spotkania z ukochanym do kolejnego. Nic nie było ważniejsze. Chciałabym skłamać, ale nic się nie liczyło.

 

Kiedyś wszystko się kończy…

 

Nie wiem kiedy Paweł zorientował się, że coś jest nie tak. Oszukiwałam go i czułam się z tym tak podle, że nie chciałam nawet z nim dłużej rozmawiać. Pewnego wieczoru nie było jednak odwrotu. Córka spędzała czas z przyjaciółmi, zostaliśmy sami. To Paweł zaczął.

– Wiem, że mnie zdradzasz. Mieszkamy może i w dużym mieście, ale ludzie się znają i plotkują jak wszędzie. Nie ukrywałaś się za bardzo. Złożyłem papiery rozwodowe. Oszukałaś mnie i nie wybaczę ci.

Nie wiedziałam co powiedzieć, ale Paweł nie czekał na moje słowa. Po prostu powiedział co chciał powiedzieć i wyszedł. Usiadłam przerażona i zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam. To musiało tak się skończyć. Co się stanie teraz? Bałam się o tym myśleć. I tym razem Paweł nie czekał na moje słowa ani decyzje. Po kilku minutach pojawił się w przedpokoju z walizkami.

– Wyprowadzam się. Czekałem na ten wieczór. Agnieszka o niczym nie wie. Ty jej powiedz kim jesteś, ja chyba nie potrafiłbym tego powiedzieć. Niech się łudzi, że matka to nie dziwka i ma jakieś zasady. Możesz jej nawet nie powiedzieć prawdy. Powiedz, że ojciec odszedł bo się nie zgadzamy. Nie chcę by wiedziała kim jesteś. To jest jej teraz niepotrzebne.

Skończyło się. Moje małżeństwo, ponoć szczęśliwe, skończyło się. Skończyło się też to całe udawanie. Mogłam spotykać się z Adamem otwarcie. Spędzaliśmy czas jak dawniej, jednak Adam nie wspomniał ani słowem o tym żebyśmy razem zamieszkali. Byliśmy po prostu przyjaciółmi z bonusem, niczym więcej. Pomimo wszelkich romantycznych gestów jakich nie szczędził mi kochanek zaczęłam zauważać, że to związek, który nie zmieni się w stały. Przypomniałam sobie dlaczego się rozstaliśmy. Żadne z nas nie widziało wspólnej przyszłości. Nie wyobrażaliśmy sobie życia razem. Wspólnej codzienności. Adam był mężczyzną na „przychodne”, nie był kimś z kim mogłabym wyobrazić sobie starość.

– Dostałem pracę w Hiszpanii – pewnego dnia Adam zaskoczył mnie taką wiadomością – wyjeżdżam za miesiąc

Nie poprosił bym z nim pojechała… Wiedziałam, że i tak bym odmówiła, ale fakt, że mnie nie poprosił był kolejnym dowodem na to, że on też nie widział mnie w swojej przyszłości. Nie wyobrażał sobie, że się ze mną starzeje… Chyba odetchnęłam. W końcu to co podejrzewałam stało się faktem. Odgrzałam stare uczucie, które przewróciło mi życie do góry nogami. Nie chciałam zastanawiać się nad tym co teraz zrobię. Postanowiłam żyć i czekać na to co przyniesie los. Być może czeka mnie jeszcze coś pięknego? Być może zapłaciłam już za głupotę i nie będę za nią płacić do końca życia? Wierzę, że jeszcze będzie dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five + nine =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.