Dlaczego mieszkam na wsi?

Na wsi się urodziłam, wychowałam i nie zamierzam tego zmieniać. Nic mnie tu nie trzyma na siłę. Jest to świadoma decyzja, przemyślany wybór o pozostaniu z dala od zgiełku wielkich aglomeracji.

Na wsi się urodziłam, wychowałam i nie zamierzam tego zmieniać. Nic mnie tu nie trzyma na siłę. Jest to świadoma decyzja, przemyślany wybór o pozostaniu z dala od zgiełku wielkich aglomeracji.

 

Gumowce i chusta na głowę?

 

Może ktoś pomyśli, że na wsi są tylko rolnicy, bez ogłady i wykształcenia, dzieci są niedouczone, ograniczony jest dostęp do sklepów, ośrodków kultury i mediów. Bzdura. Tak było kiedyś. Przez lata, które już przeżyłam, wieś przeszła ogromną transformację. Nikt mnie nie przekona, że w czymś wieś jest gorsza od miasta. Jak widzicie, piszę w internecie, więc dostęp mam. Nie grzęznę w błocie, bo u mnie jest szosa i chodnik. Czas podróży moich sąsiadów do pracy czy szkoły jest krótszy niż ich kolegów w mieście. Dzieci bez problemu kończą dobre szkoły i studia, bo poziom nauczania w wiejskich szkołach i dostęp do zajęć dodatkowych jest nawet lepszy niż w przepełnionych miejskich aglomeracjach. Sklepów sieciowych, nie hipermarketów, lecz mniejszych, polskich, jest kilka. Może was zadziwię, ale kupię w nich wszystko co jest w ofercie zagranicznych wielkopowierzchniowych i to przeważnie w niższych cenach. Więc zakupy, to też nie problem.

Ktoś powie: w zimie zawieje i brak przejazdu. Jak jest śnieżyca, zamieć i zawieja, to wszędzie są problemy komunikacyjne. Jednak jestem pewna, że u mnie na wsi droga jest udrożniona szybciej, niż w na wielu wielkomiejskich osiedlach.

Czasem coś nieładnie pachnie, nawóz czy oprysk, ale to przez chwilę. Da się do tego przyzwyczaić. Za to na co dzień oddycham czystym powietrzem. Różnicę odczuwam po powrocie z miasta. Wszelkie zapachowe niedogodności rekompensuje mi przestrzeń, swoboda, wolność. Mogę chodzić w piżamie czy dresie, bez makijażu i z nieogarniętą fryzurą. Mogę wypić kawę na tarasie. Rano budzi mnie śpiew ptaków, a nie dźwięk klaksonów wkurzonych kierowców.

 

Jak się mieszka na wsi przybyszom z zewnątrz?

 

Wieś, to po części zamknięta kasta. Wszyscy wszystkich znają od urodzenia i każdy nowy mieszkaniec przyjmowany jest z nieufnością. Nie mieszkam tu “od zawsze” i wiem jak trudno jest „wgryźć się” w tak hermetyczne środowisko. Długo traktowana byłam jako „obca”. Poznając jednak ludzi i ich zwyczaje, małymi gestami, krokami wkupiłam się w łaski współmieszkańców. Teraz jestem stąd. Mogę liczyć na swoich sąsiadów i zawsze służę im pomocą. Nie czuję się jakoś szczególnie obserwowana czy nagabywana przez sąsiadów, co często podaje się jako wadę mieszkania na wsi. Tu ludzie nie mają czasu na plotki, na ciągłe nachodzenie innych. Każdy ma zajęcia, a na spotkanie wcześniej się umawiamy.

Nie mam zamiaru nikogo przekonywać do zamieszkania na wsi. Tego trzeba chcieć. Trzeba też umieć przyjąć zwyczaje panujące w danym miejscu. Można też odizolować się od otoczenia. Są i u mnie tacy mieszkańcy. Żyją we własnym, małym świecie i nikt nie wchodzi do nich z butami. Wbrew pozorom, ludzie na wsi są bardzo taktowni.

Kocham to miejsce i nie zamienię go na inne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 − 3 =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.