Hejt jako marketing?

Nie będę pisać o religii katolickiej, bo pisze dziś o tym każdy. Będę pisać o hejcie, który co niektórzy nazywają „marketingiem politycznym”

Nie będę pisać o religii katolickiej, bo pisze dziś o tym każdy, niezależnie od tego czy ma o tym jakiekolwiek pojęcie, czy też nie ma. W ogóle coraz częściej widzę, że ludzie nie mający o czymś pojęcia, najchętniej się w danym temacie wypowiadają. Dotyczy to praktycznie każdej rzeczy. Katolicyzm nie jest tu wyjątkiem. Będę pisać o hejcie, który co niektórzy nazywają „marketingiem politycznym”.

 

 

Ilość hejtu i jadowitych treści, jakie bombardują mnie na co dzień z Internetu, periodyków, książek, telewizji…, a skierowanych przeciwko religii katolickiej i osobom duchownym, według mnie zasługuje na potępienie. Nie każdy ksiądz to pedofil, a (czytając teksty w Internecie, czy robiąc przegląd prasy) można by pomyśleć, że każdy.

 

 

Nie mogę uwierzyć w to, że specjaliści PR, czy osoby zajmujące się marketingiem, piszą dziś hejterskie teksty na temat religii. Trwa kampania polityczna. Marketerów, zajmujących się na co dzień, przekonywaniem ludzi do tego, że trzeba kupić właśnie taki, a nie inny proszek do prania, teraz zatrudnia się do tego, żeby znaleźli właściwe hasła reklamowe i właściwe treści reklamowe do zniesławiania kościoła.

 

 

Kampania prezydencka opiera się na treściach hejterskich. To czysty hejt. Hejt, którego ponoć nikt nie lubi, każdy z nim walczy, nikt też go nie popiera. W tej fali hejtu wykorzystuje się wiadomości z innych kontynentów, krajów, kultur… za chwilę będą podawane najświeższe informacje o konflikcie z Kościołem Katolickim, Twardowskiego co siedzi na księżycu. W końcu biedak wylądował tam, bo zawarł pakt z diabłem. Kim jest diabeł, jeśli nie zmaterializowanym wymysłem księży? Może to był nawet jakiś ksiądz z rogami?

 

 

Nie rozumiem po co mieszać religię do polityki? Każdy jakieś poglądy polityczne ma. Ksiądz to także obywatel, więc ma prawo mieć poglądy polityczne. Dlaczego w kampaniach politycznych wykorzystuje się religię? Skoro jesteś takim dobrym marketingowcem to po co ci Kościół katolicki? Po co ksiądz, który zareklamuje wspieraną przez ciebie partię w niedzielę podczas nabożeństwa? Nie umiesz poradzić sobie bez wsparcia kościoła i dlatego go atakujesz? To taki cios poniżej pasa.

 

 

Hejt na Kościół może się też odbić marketerom tak zwaną „czkawką”, bo nie tylko ja już mam dość czytania o tym, co zdarzyło się w „Koziej Wólce” i dlaczego ksiądz był tam taki podły. Skończy się tak, że czytelnik będzie wątpił we wszystko co przeczyta, nie pomoże nikomu, kto ma poważny problem, bo to na pewno oszust. Marketerzy sami sobie psują robotę, tworząc społeczeństwo, które w nic nie wierzy, wszystko uważa za kłamstwo i blagę. Być może ludzie przestaną chodzić do kościoła, ale przestaną też kupować kosmetyki, odzież, sprzęt techniczny… od tych producentów, którzy najwięcej płacą za marketing. Bo skoro nie ma nic dobrego, to dlaczego nie kupić taniej z Chin?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nineteen − seven =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.