Do czego zmusza nas Kościół Katolicki?

Z ciekawości zapytałem znajomych czy oni czują się zmuszani przez Kościół Katolicki do czegoś? Co się okazało?

Nie wiem jak innych, ale mnie Kościół Katolicki nie zmusił nigdy do niczego. Z moją rodziną też nie było łatwo. Każdy z nas chodzi do kościoła gdy chce i kiedy chce. Do spowiedzi kiedy i gdy chce. Natomiast wiara w Boga jest każdego prywatną sprawą.

 

Z ciekawości zapytałem znajomych czy oni czują się zmuszani przez Kościół Katolicki do czegoś? Co się okazało? Nikt nie czuje się do niczego zmuszany. Mało tego, każdy uważa, że Kościół Katolicki nie powinien mieć nic do jego wiary.

 

Wśród moich znajomych są osoby głęboko wierzące, praktykujący katolicy, agnostycy, osoby niepraktykujące tak jak ja i osoby, które w pewnym momencie życia zerwały, z takich lub innych przyczyn z Kościołem Katolickim, który faktycznie nie zawsze potrafi znaleźć właściwą odpowiedź na nasze pytania.

 

Mówi się teraz, że w Polsce nie ma realnej rozdzielności Kościoła od państwa. Ponoć jesteśmy „bombardowani” symbolami religii katolickiej, która „wciska się wszędzie z krzyżami”. Po raz kolejny rzuca się w oczy fakt, że Kościół Katolicki, a szczególnie narzekanie na niego, jest dla wielu osób trampoliną do sukcesu. Narzekanie na Kościół Katolicki działa tak samo, jak obietnica większych nakładów na rodziny, dzieci, bezrobotnych. Jest to bardzo przykre i nie świadczy dobrze o inteligencji ludzi, którzy nabierają się na takie proste sztuczki. Kościół Katolicki to taki „chłopiec do bicia”, zmasowane ataki na niego pojawiają się zawsze w czasie jakiś wyborów. Czy tak jak teraz prezydenckich, czy wyborów do Sejmu lub Senatu. W mniejszym zakresie widać atak na Kościół podczas wyborów lokalnych.

 

W czasie przedwyborczej gorączki piętnuje się ludzi, którzy klękają w kościele, dają na tacę… Jednocześnie z tych samych ust krytykujących osoby wierzące i praktykujące, słyszymy słowa o wolności, o akceptacji. Jaką akceptację pokazują realnie? Jaką wolność? Strach się bać. Mnie akurat problem ten nie dotyczy, bo uważam wiarę za osobistą sprawę i nie wtrącam się w przekonania innych. Tym bardziej, że kwestia religii u osób religijnych jest bardzo wrażliwa. Jeśli obrazisz któregoś z Bogów religii Hindu, nie spodziewaj się, że zyskasz przyjaciół. Religia w każdej kulturze tak samo wymaga szacunku. Orientacja seksualna to zupełnie inna bajka. Szanuje się człowieka, a jego orientacja seksualna nie ma tu znaczenia.

 

Dziwne jest to, jak zażarcie walczy się o prawa mniejszości seksualnych, jednocześnie zapominając o prawach dla osób religijnych. Być może wierzących jest wielu, ale głęboko wierzących, gotowych walczyć o wiarę, już tak wielu nie ma. Są „wojujący geje i lesbijki”, a „wojujących Katolików” nie ma?

 

W Polsce o wiele łatwiej jest dostać „lanie na city” za nadmierną religijność, niż za orientację seksualną. Ludzie religijni tak samo często występują w skeczach kabaretowych jak geje. Co to będzie, gdy ludzie głęboko wierzący i praktykujący zaczną krzyczeć, że są prześladowani. Czy ktoś im uwierzy? Są prześladowani przez ludzi nietolerancyjnych, dokładnie tak samo, jak osoby o odmiennej orientacji seksualnej. Ponieważ odbiegają od standardu zasługują na potępienie, wyśmianie, a nawet lanie. Łamią jakieś przekonania o normalności. Są traktowani jak osoby dziwne, a to co dziwne budzi agresję.

 

Piszę to wszystko nie dlatego, że chcę bronić Kościół Katolicki. Po prostu chcę być sprawiedliwy, a w moim domu nie wyśmiewano się z ludzi dlatego, że mają odmienny kolor skóry, są religijni, czy mają odmienną orientację seksualną. Owszem 20 lat temu odmienna orientacja to było coś „sensacyjnego”. Tyle, że z takim samym zdziwieniem patrzyło się na osoby nadmiernie religijne, jak i na gejów, jak i na kobiety zakochane w kapeluszach, czy ubierające się bardzo kolorowo, albo osoby posiadające więcej niż 2 psy i wyprowadzające te psy w tym samym czasie na spacer. To ludzka cecha dziwić się temu co nie jest standardem. Jeśli jednak patrzysz na kogoś ze zdziwieniem nie znaczy to, że go potępiasz lub chcesz upokorzyć. Po prostu ktoś inny niż ja budzi moją ciekawość. Gdybym nie był ciekawy, byłbym po prostu głupi.

 

Trzeba zachować rozsądek mówiąc o Kościele Katolickim i nie wolno dać się zmanipulować różnym politykom. Oni chcą zostać wybrani, bo stanowiska państwowe łączą się z bardzo konkretnymi dochodami. Dochodami, o których większość z nas może jedynie pomarzyć. Często dochodami, o których pomarzyć może nawet ojciec Rydzyk. Każdy może sprawdzić ile zarabiają lokalni politycy, wystarczy wejść na stronę Miasta czy Gminy i sprawdzić oświadczenia majątkowe. Są to rzeczy ogólnie dostępne. Od czasu, gdy czytam oświadczenia majątkowe polityków, nie traktuję tego co mówią zupełnie serio. Wiem, że największa troska jaka im przyświeca, to troska o własne konta. Nie będę więc bał się Kościoła Katolickiego, bo on jest najmniejszym moim problemem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 + 12 =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.