„Po znajomości”

Ciężko mi zrozumieć akceptację takiej patologii jaką w Polsce jest „praca po znajomości”

Wiem, że być może jestem taki „wredny”, bo moja rodzina znajomości nie miała, ale ciężko mi zrozumieć akceptację takiej patologii jaką w Polsce jest „praca po znajomości”. Moim zdaniem jest to patologia, bo na to co widzę nie ma innej nazwy.

 

 

Nie ma problemów, gdy zatrudnia się znajomych, albo znajomych znajomych, we własnej firmie. W końcu przedsiębiorca sam płaci rachunki i może robić co mu się podoba. Osoba zatrudniona „po znajomości”, a pracująca źle i narażająca firmę na straty, jest problemem firmy, która ją zatrudniła, a nie podatnika. Problem zarówno moralny jak i całkiem realny pojawia się, gdy osoba nie posiadająca kompetencji, wiedzy, czy doświadczenia, by pracować na jakimś stanowisku, zostaje zatrudniona na koszt podatnika, tylko dlatego, że ma partyjne poparcie, albo odpowiednie znajomości. Jeszcze większym problemem jest dla mnie powszechna akceptacja takiej patologii.

 

 

Mnóstwo krzykaczy wypowiada się w różnych miejscach, na temat wysokości pensji, czy nagród polityków. Jest szok i niedowierzanie, że jakiś polityk zarabia „tak dużo”, a „nic nie robi”. Tyle, że politycy wybierani są w wolnych wyborach, nikt nie kupuje tu sobie mandatu. Poza tym kadencja trwa 4 lata i jeśli ktoś się nie sprawdza, zawodzi ludzi, którzy na niego głosowali, nie dostanie następnej szansy. Co innego ciepła posadka w państwowej firmie. Jeśli ktoś dostaje pracę po znajomości i okazuje się, że do tej pracy się nie nadaje, znajomi szukają mu pracy w innym urzędzie.

 

 

Jeśli nie wiecie ile zarabia się w Waszych powiatach, czy gminach, zawsze można sprawdzić w Biuletynie Informacji Publicznej. Bardzo często pensje miejscowej „wierchuszki” są szokujące. Tacy ludzie mogą zarabiać ponad 10 000 PLN, otrzymują też nagrody i prezenty. Za to wszystko płaci podatnik, który nie ma nic do gadania w kwestii obsadzania stanowisk w urzędach państwowych. Urzędnicy mogą też zarabiać więcej niż ci, których wybieramy w wyborach, czyli prezydenci, burmistrzowie i wójtowie. Dziwne, ale prawdziwe.

 

 

Moim zdaniem zatrudnianie znajomych i znajomych znajomych, powinno być karane. Jest to okradanie podatnika. Osoby, które strzępią sobie język, utyskując na program 500+ powinni znaleźć sobie nowego konika. Urzędnik zatrudniony „po znajomości”, jednorazowo może skasować tyle, co 30 dzieciaków. Jest teraz wielka wojna o finansowanie TVP. Nie ma jednak wojny o finansowanie „znajomych”, która to praktyka jest powszechna.

 

 

Kiedy coś takiego jak nepotyzm zostanie wpisane do kodeksu karnego? Trudno to udowodnić? Twoje dziecko po studiach dostanie pracę na stacji benzynowej, ponieważ nie ma „imponującego CV”. Dlaczego dziecko kogoś, kto ma znajomości otrzyma posadę urzędnika? Doświadczenie ma takie samo jak Twoje dziecko. Tyle, że znajomości ma lepsze. Tak nie powinno być. To jest nie tylko niesprawiedliwe, to jest też niebezpieczne. Ludzie, którym wszystko łatwo przychodzi nie mają nawet tyle przyzwoitości, by dobrze wykonywać swoją pracę. Dziwisz się, że tak trudno coś załatwić w urzędzie? Jesteś zaskoczony, że nikt nie chce z Tobą rozmawiać, ani niczego Ci wyjaśnić? Być może urzędnik, od którego oczekujesz pomocy wie jeszcze mniej niż Ty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.