Niebezpieczne tkaniny

Czy poliester wywołuje raka skóry? Czy akryl drażni nos i wpływa na powstanie alergii? Czy tkaniny mogą być niebezpieczne dla zdrowia?

Czy poliester wywołuje raka skóry? Czy akryl drażni nos i wpływa na powstanie alergii? Jak to naprawdę jest z tkaninami i gotowymi produktami importowanymi do nas z Azji? Czy tkaniny mogą być niebezpieczne dla zdrowia?

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że poliester nie jest nadmiernie przyjaznym dla naszej skóry materiałem. Są jednak takie wady tkanin sztucznych, o których prawdopodobnie niewiele osób wie. Pracując w zakładzie krawieckim można dowiedzieć się wiele o tkaninach. Moje doświadczenie sprawiło, że nie kupuję ciuchów z tak zwanych „chińskich stronek”. Nawet jeśli w opisie pisze, że ciuszek wykonany jest z bawełny nie jest to gwarancją, że to ciuch dobrego gatunku.

 

Azjatyckie bawełny

 

W zakładzie krawieckim, w którym pracowałam wykorzystywaliśmy tkaniny importowane. Najczęściej były to tkaniny wyprodukowane w Tajlandii. 90% z nich był to poliester. Zdarzały się jednak materiały bawełniane. Szefowa ich nie lubiła, bo zwykle z każdej partii stworzonego towaru mieliśmy 90% zwrotów. Ktoś może się dziwić temu, że aż tak wiele, w końcu tkanina bawełniana to jednak nie poliester.

Tajlandzka bawełna znacznie jednak różniła się od bawełny znanej nam z odzieży markowej. Ten nietypowy rodzaj bawełny po prostu nie potrafił utrzymać fasonu. Sukienka, którą nieopatrznie kupiłam w moim zakładzie, z długości midi, po pierwszym praniu uzyskała długość mini i to bardzo kusej mini. Przy fasonach skomplikowanych, z francuskimi cięciami było jeszcze gorzej. Materiał cięty w łuki pracował różnie i odzież w niektórych partiach wyciągnęła się, a w innych skróciła. Efekt był komiczny. Nie sposób było też opanować tego materiału, bo on pracował po każdym praniu. Przestał robić psikusy dopiero gdy był już bardzo wysłużony. Nie radziłabym także zaplamić takiej bawełny. Azjatycka bawełna chłonie plamy i nie pozwala się w ogóle odplamić. Zawsze coś zostanie, niezależnie od tego jakiego odplamiacza użyjemy. Do czasu przygody z tajlandzką bawełną nie wiedziałam dlaczego tak wiele osób nie pierze odzieży po zakupie, tylko po pierwszym założeniu. Po prostu z doświadczenia wiedzą, że po praniu chiński ciuszek nie za bardzo już się nadaje do noszenia. Jednak nie jest to zbyt dobry pomysł dla osób o wrażliwej skórze, ale o tym napiszę później.

 

Azjatycki poliester

 

Tajlandzka tkanina poliestrowa, ma wiele zalet wizualnych. Ma dobrą i zwartą fakturę. Materiał na garsonki jest odpowiednio ciężki, ładnie się układa, materiał na sukienki jest lekki i delikatny, materiał na kurtki i płaszcze wygląda na elegancki i trwały, dzianiny są sprężyste i wyglądają na bardziej kosztowne niż w rzeczywistości są. Do tego mamy naprawdę piękne i nasycone kolory, czarujące wzory kwiatowe, orientalne, geometryczne… praktycznie wszystko o czym można zamarzyć.

Największą zaletą dla producenta, produkującego odzież z poliestru jest to, że ma z tego bardzo mało zwrotów. Zwykle konsument jest zadowolony. Z moich osobistych doświadczeń oraz ankiet, które przeprowadziłam wynika, że nie tylko atrakcyjna cena skłania ludzi do kupowania odzieży z poliestru. Bardzo często kuszące są kolory, wzory i fasony. Poliester bowiem znosi wszelkie fasony, pod tym względem nie ma chyba bardziej uniwersalnego materiału. On może się układać źle na sylwetce, ale skroić i uszyć z niego można praktycznie wszystko. Nie trzeba kombinować i wymyślać, jaki materiał będzie nam pasował do nowych kolekcji.

 

Czy tkanina może być rakotwórcza?

 

Nie jestem biologiem, lekarzem ani ekspertem. Mogę jednak opisać własne doświadczenia z tkaninami azjatyckimi. Wszelkie tkaniny z Azji z jakimi pracowałam były pokryte jakimś rodzajem proszku. Nie wiem co to było, ale dobrze pamiętam, że w przypadku materiałów na płaszcze i kurtki, pracowałyśmy w maskach przeciwpyłowych. W pomieszczeniu, w którym wykonywane były rysunki, nakłady i cięcie była gęsta warstwa pyłu. Niestety okazało się, że mam uczulenie na ten pył i cała moja skóra, która miała kontakt z tkaniną pokryła się czerwonymi plamkami. Ratowałam się dużą ilością rozpuszczalnego wapna oraz tabletkami na alergię. Nie jestem alergiczką, więc reakcja mojej skóry była dla mnie poważnym ostrzeżeniem. W trakcie produkcji odzieży, większość pyłu się „otrzepała”. Produkty gotowe do sprzedaży nie wyglądały źle, tanio, czy byle jak. Wyglądały bardzo dobrze i z tego co pamiętam nie były także tanie.

Pozostało mi jednak w pamięci to coś czym pokryte były tkaniny i do dziś zawsze każdą rzecz nową przed ubraniem piorę. Robię wyjątek dla marek droższych, ale tylko, gdy mam z nich odzież wełnianą i jedwabną.

Jedna z osób, które uczestniczyły w procesie produkcji odzieży w zakładzie, w którym pracowałam zachorowała na nowotwór. Nikt nie chciał myśleć o tym, że to może być związane z materiałami z jakimi pracowałyśmy. O takich rzeczach lepiej nie myśleć i się nad nimi nie zastanawiać.

W moim dzisiejszym życiu unikam tkanin poliestrowych. Nie dlatego, że boję się nowotworu. Znam te tkaniny bardzo dobrze i bardzo dobrze wiem, że jedyną ich zaletą są kolory oraz wzory. Tkaniny poliestrowe mają dwie poważne wady, które czynią je dla mnie bezwartościowymi. Poliester źle układa się na figurach mających wiele wypukłości, na przykład na sylwetce typu klepsydra. Ten materiał najchętniej otuliłby słup telegraficzny. Coś prostego, żeby nie musiał się wysilać. Drugą wadą poliestru jest brak trwałości. O ile wełna, jedwab i bawełna, po wielu latach mogą wyglądać tak samo (gdy się o nie dba), o tyle poliester po kilku użyciach i praniach (a prać trzeba często, bo ten materiał bardzo łatwo przyjmuje każdy nieprzyjemny zapach nie tylko ciała ale też ulicy) robi się wymięty, cienki, a w miejscach najczęściej zagniatanych, czyli: pachwiny, kolana, łokcie, brzuch, pojawiają się mało atrakcyjne zagięcia, które nawet po rozprasowaniu powracają po 10 minutach od włożenia poliestrowego ubrania. Na korzyść poliestru nie przemawia też to, że nie jest on zbyt przyjemny w dotyku, w miejscach gdzie nasza skóra jest szczególnie wrażliwa, czyli na przykład na szyi. Dlatego o ile mogę zrozumieć upodobanie do poliestrowych sukienek, nie rozumiem poliestrowych szalików i piżam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 + 13 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.