Narkomania

Plagą przełomu XX i XXI wieku, a zarazem powodem nieszczęść i tragedii wśród wielu rodzin stał się problem narkomanii. Dotyczy on zarówno dzieci i młodzieży, jak też osób dorosłych.

Plagą przełomu XX i XXI wieku, a zarazem powodem nieszczęść i tragedii wśród wielu rodzin stał się problem narkomanii. Dotyczy on zarówno dzieci i młodzieży, jak też osób dorosłych. Nie ma jakiejś ogólnej zasady na podstawie, której można stwierdzić  kto jest narażony na kontakt i uzależnienie. Nie ma uniwersalnych środków zaradczych, programów, recept profilaktycznych. Narkomania, to problem w równej mierze ludzi ze slamsów, marginesu społecznego, patologii, jak i tych dobrze i bardzo dobrze sytuowanych. Narkotyki biorą dzieci, młodzież, mężowie i żony, szeregowi robotnicy i dyrektorzy, menadżerowie dużych firm.

Choć nie można w stu procentach temu zaradzić warto jest próbować. Ale nie wtedy, gdy problem już istnieje. Wtedy może być już za późno. Działajmy, gdy nasze dziecko nie do końca jeszcze wie co to narkotyki, gdy jeszcze nie sięgnęło po nie. Bądźmy o krok przed dealerami, a nie za nimi.

Dealer działa zawsze według schematu

Schemat ten jest prosty. Następuje obserwacja dzieci, młodzieży w trakcie przerw, w drodze ze szkoły, na boisku. Dealer wypatruje ofiary. Jest to przeważnie osoba odrzucona od grupy, osamotniona, smutna, z wyglądu niezbyt zamożna, biedna ale to też nie jest regułą. Dealer, obiecując przyjaźń, łatwy zarobek, niesamowite doznania i wiele innych rzeczy, daje pierwsze działki, porcje, dropsy… ) przeważnie za darmo, w prezencie, z życzliwości i chęci pomocy. Uzależnia w ten sposób swoją ofiarę, dając więcej i więcej. Po czym informuje, że wszystko to trzeba „odpracować”. W ten sposób dziecko-ofiara staje się „żołnierzem” dealera.  Prawdziwi dealerzy rzadko, a właściwie prawie nigdy nie działają sami na terenie szkół podstawowych i gimnazjów. Mają właśnie swoich „żołnierzy”- uczniów tej szkoły, przeważnie już tkwiących w nałogu. Nie mając czym płacić za narkotyki dla siebie muszą odrabiać swoje „działki” poprzez handel. Raz zwerbowany praktycznie nie ma szans na wyjście z tego błędnego koła o własnych siłach, bez pomocy. Z jednej strony nałóg, z drugiej strach przed zemstą handlarzy. Oni nie odpuszczą. Biciem, przemocą, zastraszaniem zmuszą każdego do dalszej współpracy.

Gdzie szukać rozwiązania?

Bez sensu wydają próby rozwiązania problemu poprzez kontakt z Policją. Tam możemy tylko zaszkodzić przyszłości naszego dziecka, dobić go. Donosząc na „kolegów”, dealerów, handlarzy, wydamy na niego wyrok, a właściwie dwa wyroki. Jeden: zemsta ze strony handlarzy jest nieunikniona i może dotyczyć nie tylko naszego dziecka, ale też nas i całej rodziny. Wcześniej czy później dopadną ofiarę. Drugi: sprawa karna za posiadanie nawet najmniejszej działki. Przecież to najprostszy sposób: skierować sprawę do prokuratury, sądu, sprawa, wyrok. Nikomu nie przyjdzie do głowy, że to choroba, którą trzeba leczyć, nawet pod przymusem. O tym pamiętamy tylko my – rodzice i specjaliści z poradni leczenia uzależnień.

 

„Dobre rady”

Czasem słyszymy mądre rady typu ”Pozwól mu sięgnąć dna, bo tylko wtedy się podniesie”. To kłamstwo. Gdy sięgnie dna – utonie. Młody człowiek musi poczuć nasze wsparcie, złapać się naszej pomocnej ręki jak „tonący brzytwy”. Koledzy odejdą, przyjaciele opuszczą, znajomi spojrzą z odrazą na narkomana bez pieniędzy i perspektyw. Kto zostanie? Matka i ojciec, na których powinien móc liczyć zawsze. Bądźmy z nim i przy pomocy specjalistów, pomóżmy mu w tej nierównej walce. Płaczmy, krzyczmy ale walczmy. Walczmy o największy nasz skarb: Nasze dziecko.

Jak działają poszczególne narkotyki i dlaczego nie można mówić: to tylko zabawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.