7 zasad walki z nałogiem narkotykowym

Najważniejszą zasadą, która zresztą dotyczy nie tylko tego problemu, jest znaleźć i utrzymać dobry kontakt z dzieckiem.

Pierwsza zasada – Wyprzedzaj problem

Najważniejszą zasadą, która zresztą dotyczy nie tylko tego problemu, jest znaleźć i utrzymać dobry kontakt z dzieckiem. Prawidłowo kształtowana więź emocjonalna dziecka z rodzicami (wytwarza się ona i kształtuje już od 8-go miesiąca życia dziecka) i odpowiednio pielęgnowana relacja to pierwszy krok do sukcesu. Dziecko nie tylko  słuchane ale też słyszane (można słuchać lecz nie słyszeć) ma bezgraniczne zaufanie do rodziców, zdradza najskrytsze tajemnice, mówi otwarcie o problemach, lękach. Tylko gdy wie, że wysłuchamy, usłyszymy i zrozumiemy co ma nam do powiedzenia, nie wyśmiejemy go i nie skrytykujemy bez powodu, będzie bardziej ufało nam niż kolegom czy osobom obcym, niekoniecznie przyjaźnie nastawionym.  Dziecko, młody człowiek, ale także osoba dorosła potrzebuje akceptacji, zrozumienia. Jeżeli tego nie otrzyma w najbliższym, domowym otoczeniu, będzie szukać innego, wg niego przyjaznego środowiska. Takie osoby stają się łatwym łupem dla dealerów.

Druga zasada – Ograniczaj zaufanie

Bezgraniczne zaufanie do dziecka tak się ma do kształtowania jego charakteru jak bezstresowe wychowanie. Zasada „rób co chcesz – ja Ci wierzę i ufam”, to nic innego jak dawanie zielonego światełka do tego by dziecko mogło zejść na złą drogę. Skąd młody człowiek ma wiedzieć co jest dobre a co złe? Co wybrać, skoro nikt mu nic nie tłumaczy? Skąd ma czerpać wzorce, gdy wokoło tyle zła, a my dajemy mu wolną rękę w dokonywaniu wyborów. Dziecko, młody człowiek czuje się wtedy kochane, gdy się od niego czegoś wymaga, stawia jasno sprecyzowane granice. Gdy dajemy mu prawo całkowicie swobodnego wyboru, to tak jakby nie obchodził nas jego los. Nie będzie niczym złym, gdy raz na jakiś czas, a zwłaszcza gdy coś wzbudzi nasz niepokój, sprawdzimy zawartość plecaka, kieszeni kurtki czy spodni, szafki lub też przeczytamy z kim i w jakim celu się kontaktuje. Przecież nie chcemy go inwigilować, skrzywdzić, ukraść lub ograniczyć prywatność. Kierują nami inne pobudki: ustrzec i jego i siebie przed tragedią. Nie róbmy z dziecka dorosłego. Dziecko wymaga naszej kontroli. Ile osób po użyciu alkoholu kierowałoby bezkarnie samochodami, zabijając ludzi, gdyby nie kontrole drogowe? Choćby mocno targały nami wyrzuty sumienia z powodu „łamania zasad prawa do prywatności”, a także wbrew medialnie głoszonym zasadom o prawach dziecka – kontrolujmy je. Gdy coś przeoczymy to nam zostaną wyrzuty sumienia oraz etykietka matki/ojca, którzy nie potrafili wychować dziecka. To my będziemy walczyć o życie dziecka, z jego nałogiem, a nie orędownicy praw dziecka do swobody i prywatności.

Trzecia zasada – Nadzór, lecz nie śledztwo

Poznajmy i obserwujmy kolegów i znajomych naszego dziecka. Zasada: „wrogów miej zawsze na oku” doskonale może sprawdzić się w przypadku ochrony dziecka przed złym towarzystwem, wpływem. Starajmy się o to, aby jak najczęściej spotkania ze znajomymi odbywały się w domu, a nie na ulicy. Łatwiej kontrolujemy wówczas sytuację. Widzimy sposób zachowania kolegów. Mimo woli słyszymy o czym rozmawiają. Dziecko łatwiej otwiera się przed nami, gdy czuje, że akceptujemy jego kolegów. Nabiera do nas zaufania i chętniej opowiada o sposobie spędzania czasu poza domem. Gdy spróbujemy zabronić kontaktów z kolegami dziecko i tak znajdzie sposób, żeby zakaz złamać, obejść, oszukać nas. A wtedy wszystko co koledzy zaproponują będzie lepsze od jakichkolwiek naszych propozycji. „Zakazany owoc jest przecież najlepszy”.

Czwarta zasada – Pokaż dziecku jaki naprawdę jest świat

Nie trzymajmy dzieci pod kloszem. Nie ukrywajmy przed nimi zła istniejącego na tym świecie. Życie i świat nie jest przecież tylko kolorowy. Niech ogląda razem z nami programy, w których widać co dzieje się z człowiekiem pod wpływem narkotyków, jak wygląda i jak kończy swój żywot. Oczywiście należy wybierać programy stosownie do wieku dziecka. Nie unikajmy odpowiedzi na trudne pytania. Mimo naszego zapracowania, pogoni za pracą, pieniędzmi, lepszym życiem, dajmy dziecku tyle czasu na rozmowę ile ono go potrzebuje. Gdy w ciągłym pędzie „zgubimy” dziecko…  na nic nasz majątek, dobrobyt, luksus. Nie zastępujmy dziecku potrzeby bliskiego kontaktu z nami coraz wyższym kieszonkowym. To równia pochyła – prosto w dół.

Piąta zasada – Obserwując rozpoznać nałóg

Bacznie obserwujmy nasze dziecko. Gdy jego zachowanie wzbudza nasz niepokój musimy być bardzo czujni. Zachowania po zażyciu narkotyków są skrajnie różne: bezsenność nawet przez dwie doby, ale też: długi, bardzo długi sen; brak łaknienia, ale też: napady głodu, jedzenie kilkukrotnie większych porcji; histeryczny śmiech bez konkretnego powodu, jak również: napady agresji, płaczu. Pamiętajmy o powiększonych źrenicach, często niewyraźnej mowie, łatwej męczliwości i potliwości. Młody człowiek nigdy nie zachowuje się normalnie, gdy sięgnie po narkotyki. Nie zamykajmy oczu na takie zachowanie zganiając to na hormony, dojrzewanie. Nie chowajmy głowy w piasek, udając, że nic się nie dzieje, że to niemożliwe.

Szósta zasada – „Nie chowaj głowy w piasek”

Działajmy! „Nie zamiatajmy problemu pod dywan”. W zależności od wieku dziecka możliwe są różne formy działania. Jednak w każdym przypadku powinniśmy zacząć od fachowej porady psychologa, terapeuty. Podpowie nam od czego zacząć. Krzyki, zakazy, nakazy nie zdziałają nic. Dziecko obieca, a nawet przyrzeknie, że już nigdy, że to było tylko ten jeden raz, że spróbował tak z ciekawości albo, żeby komuś zaimponować. Powie wszystko to, co chcemy usłyszeć. Z miłości czy z naiwności albo też po to, żeby uspokoić swoje sumienie możemy uwierzyć w jego czcze obietnice. Choć wiemy, że i tak nie dotrzyma słowa. Nasz wybór. Oszukiwać samych siebie, udając, że problemu nie ma lub pomóc dziecku walcząc z nim samym i z jego nałogiem. Dziecko bez naszej pomocy nie wygra. Walcząc z dzieckiem (jego nałogiem) walczymy o dziecko. Choćby krzyczało, że nas nienawidzi, że zabije nas lub siebie – walczmy. Na nas wyładowuje nienawiść za swoją bezsilność wobec nałogu. Pozwólmy mu na to. Kiedyś nam podziękuje.

Zasada siódma – Nie ukrywaj problemu przed najbliższymi

Nie ukrywajmy problemu przed rodziną i przyjaciółmi. Wsparcie, pomoc, a nawet tylko dobre słowo będzie nam bardzo potrzebne. Zasada, że „brudy pierze się we własnym domu”, przynajmniej w tym przypadku, to totalna bzdura. Uczulmy znajomych. Poprośmy o informacje o dziwnych sytuacjach, okolicznościach, w jakich widywane było nasze dziecko. Powiedzmy o swoich podejrzeniach, obawach. Nie jest wstydem prosić o pomoc. Wstydem jest oszukiwać siebie i otoczenie, że problemu nie ma. Wcześniej czy później i tak wszystko wyjdzie na jaw, wszyscy lub większość o problemie i tak się dowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

six + ten =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.