Ziemniaki krajowe vs ziemniaki importowane

Ziemniaki, na równi z pieczywem, są najczęściej spożywanym produktem. Chyba nie ja jedna nie mogę sobie wyobrazić codziennej diety bez ziemniaków.

Ziemniaki, na równi z pieczywem, są najczęściej spożywanym produktem. Chyba nie ja jedna nie mogę sobie wyobrazić codziennej diety bez ziemniaków. W moim domu są dodatkiem do potraw, bazą lub składnikiem wielu dań. Kiedyś, nie mogąc doczekać się polskich młodych ziemniaków, bez wahania kupowałam importowane. Czasem sięgałam bezmyślnie po importowane, gdy nasze krajowe były dostępne. Teraz wolę poczekać zamiast jeść coś, co tylko przypomina wyglądem naszego ziemniaka. Smakiem przypomina nie wiadomo co.

 

CO NAM DAJĄ ZIEMNIAKI

 

Wbrew pozorom, ziemniaki dostarczają do organizmu dużo ważnych składników. Są źródłem witaminy C, skrobi, wapnia i potasu. W 100 gramach ziemniaków jest tylko 60 kalorii, więc teza o tuczących właściwościach, to tylko mit. Gdy polejemy je tłuszczem, skwarkami czy tłustym sosem, wtedy będą tuczące.

 

KIEDY ZIEMNIAKI ZACZYNAJĄ SZKODZIĆ

 

Polskie czy importowane ziemniaki z zieloną skórką są bardzo niebezpieczne. Dzieje się tak, gdy bulwy wystawione są na działanie promieni UV. Wówczas w ziemniaku powstaje solanina, która wywołuje temperaturę, niestrawność. Takie ziemniaki trzeba grubo obrać przed gotowaniem, pieczeniem czy smażeniem, a najlepiej w ogóle z nich zrezygnować. Polskie ziemniaki zielenieją, gdy nie przykrywa je ziemia w czasie wzrostu. Importowane narażone są na działanie światła w czasie długiej przecież podróży i różnych form transportu.

Innymi bardzo szkodliwymi dla zdrowia substancjami są glikoalkaloidy. To substancja, która wydziela się wtedy, gdy ziemniak dojrzewa lub ulegnie uszkodzeniu. To jak białe krwinki w organizmie człowieka. Najwięcej jest ich w ziemniakach młodych, nie do końca dojrzałych, w tych z uszkodzoną skórką oraz wystawionych zbyt długo na działanie światła. Ziemniaki z Maroka czy Izraela pokonują długą drogę. W czasie transportu niemożliwe jest, żeby nie uległy poobijaniu, uszkodzeniu. Dalsza dystrybucja już w Polsce również ich nie oszczędza. Część z nich gnije, pleśnieje. Nietrudno więc sobie wyobrazić ile toksyn i szkodliwych bakterii znajdzie się w takim ziemniaku, zanim trafi na nasze talerze. Według WHO w importowanych ziemniakach poziom glikoalkaloidów przekracza 20 razy dozwoloną i bezpieczną normę.

Im dłuższe działanie światła, nawet sztucznego, tym mniej w ziemniakach witaminy C, która się utlenia. Krajowe ziemniaki po wykopaniu przechowywane są w ciemnych chłodniach, piwnicach czy kopcach. Młode kopane są pod zamówienie. Droga transportu jest krótka, więc niema tak dużego ryzyka uszkodzenia, poobijania ich, a co za tym idzie, na wydzielanie się glikoalkaloidów. Zapach krajowego ziemniaka, to zapach ziemi. Naszej ziemi. Ja już nie mam wątpliwości, które wybrać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 − thirteen =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.