Biedronka – czy warto robić zakupy w tym sklepie?

Wchodząc do Biedronki, bo o tym markecie dziś chcę napisać, łatwo się zorientować, że ta sieć chce obsłużyć każdy rodzaj klienta, poza klientem poszukującym czegoś specjalnego.

Przez ostatnie trzy miesiące testowałam markety. Pod uwagę wzięłam nie tylko ceny, ale także uczciwość wobec klienta, przydatność gazetek reklamowych, obsługę klienta, łatwość wyszukiwania interesujących produktów, jakość marek własnych, jakość i ilość marek obcych, a także łatwość przemieszczania się pomiędzy regałami w alejkach. Dziś chcę opowiedzieć o markecie Biedronka, który z nazwy znamy wszyscy, ale nie znaczy to, że każdy robił w nim zakupy. Choć wydawałoby się, że przychodzi tam i biedny, i bogaty, i ktoś z pierwszych stron gazet, i anonimowy Kowalski, popularność tego marketu wcale nie jest tak ogromna, by robił tu zakupy każdy Polak.

Wchodząc do Biedronki, łatwo się zorientować, że ta sieć chce obsłużyć każdy rodzaj klienta, poza klientem poszukującym czegoś specjalnego. Nie znajdziemy w Biedronce modnych produktów z półek ze zdrową żywnością, choć są tu produkty dla osób uczulonych na laktozę czy gluten, a także dla osób na diecie. W przeciwieństwie do innych marketów, nie kupi się tu także różnorodnych przypraw, różnych typów masła, produktów z polskich mleczarni. Nabiał z Biedronki delikatnie rzecz ujmując, nie jest najwyższej jakości, ale za to cena jest atrakcyjna.

Biedronka słynie z udanych współpracy. Kiedyś pod marką własną sprzedawała produkty firmy „Lajkonik”, słodycze z Otmuchowa. Dziś pod marką „Marinero” można znaleźć produkty marki „Lisner”. Sztuka dobrych zakupów w Biedronce polega na czytaniu opisów na opakowaniach.

Do ubiegłego roku wiele można było powiedzieć o warzywach dostępnych w Biedronce, ale zwykle nie dało się powiedzieć nic dobrego. Zmieniło się to od czasu, gdy Biedronka zaczęła współpracować z polskimi producentami. Czosnek nadal jest tam chiński, ale ogórki szklarniowe i pomidory mają zdecydowanie wyższą jakość niż kiedyś. Niestety ciężko tu kupić polskie brzoskwinie, nektaryny, a polskich jabłek też nie ma zbyt wiele. Ja trafiłam tylko na jeden gatunek polskich jabłek.

W Biedronce osoby będące na diecie bez glutenu i bez laktozy bez problemu mogą kupić produkty, których jakość jest dobra, a cena znacznie niższa niż w sklepach ze zdrową żywnością, sklepach osiedlowych, a także w innych marketach.

Biedronka kusi promocjami, które nie zawsze zaczynają się wtedy kiedy ogłasza to gazetka i nie zawsze kończą się w dniu zakończenia promocji. Zwykle kończą się dzień wcześniej. Jak zauważyłam ma to wiele wspólnego z szybkością pracy osób pracujących w markecie i wbijających do systemu kody promocyjne. Radzę więc sprawdzać ceny w pierwszym i ostatnim dniu promocji z gazetki, bo przy kasie może Was czekać niemiłe zaskoczenie. Biedronka na całej linii oblała zgodność promocji z gazetki z promocjami faktycznymi. Radzę kierować się oznaczeniami cen na półkach, a także sprawdzać czytniki.

Ceny w Biedronce są bardzo zróżnicowane co dodatkowo utrudnia oszczędzanie, przy robieniu zakupów. Trzeba cały czas sprawdzać ile kosztuje kilogram produktu. Okazać się bowiem może, że kupicie wędlinę za ponad 40 złotych, a ser żółty za ponad 50 złotych. Jeśli chodzi o ceny ten sklep jest najmniej przejrzystym z marketów.

Bardzo dużym atutem Biedronek jest chemia gospodarcza, artykuły higieniczne i kosmetyki. Warto przyjrzeć się ofercie, ale z doświadczenia wiem, że chemia gospodarcza jest tu najtańsza, popularne marki można kupić w okazyjnych cenach, niedostępnych w innych marketach.

Jeśli chodzi o obsługę klienta w Biedronce nie można narzekać. Osoby obsługujące kasy są sympatyczne i życzliwe, osoby będące na hali bardzo zajęte, ale jeśli ktoś się zgubi potrafią udzielić informacji. Jeśli bowiem chodzi o logikę ułożenia produktów w tym markecie, coś takiego jak logika tutaj nie istnieje. Ostatnimi czasy Biedronka jeszcze bardziej wygląda jak dzieło szalonego naukowca specjalizującego się w tworzeniu labiryntów supermarketowych. Szczerze mówiąc ułożenie produktów na regałach w Biedronce zniechęca do zakupów w tym sklepie. Bardzo często alejki są zajęte przez wózki widłowe, puste kartony leżą na pełnych. Widać, że brakuje rąk do pracy, co akurat nie dziwi, bo o ile pensje w Biedronce są wysokie o tyle ciężko spotkać kogoś, kto byłby tu zatrudniony na pełen etat.

Biedronka była kiedyś sklepem, który odwiedzałam często. Zmieniło się to, ponieważ zmienił się ten sklep. Nie tylko ciężko mi znaleźć ulubione produkty, ale ciężko mi też doliczyć się oszczędności. W tej chwili kupuje tam tylko chemię gospodarczą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × two =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.