Prawda o biedzie

Wystarczy przyjrzeć się historiom ludzkim żeby wiedzieć, że mało kto zapracował sobie na swoją biedę. W większości przypadków o tym, czy ktoś jest biedny czy nie decyduje los.

Żyjemy w świecie, w którym wypiera się myśl o biedzie. Większość ludzi tak naprawdę panicznie się jej boi. Stąd brak empatii wobec osób ubogich. Wmawiamy sobie, że jeśli ktoś jest biedny, to na pewno sobie na to zasłużył i jest to jego wina. To zwykłe oszukiwanie siebie, bo wystarczy przyjrzeć się historiom ludzkim żeby wiedzieć, że mało kto zapracował sobie na swoją biedę. W większości przypadków o tym, czy ktoś jest biedny czy nie decyduje los.

Czas urodzin

Rodzina, w której przychodzimy na świat ułatwia nam lub utrudnia zdobycie pozycji w tym świecie. Czas historyczny, w którym się rodzimy to kolejna rzecz, której nie możemy zmienić, a jest to także rzecz, która ma decydujący wpływ na naszą przyszłość. Żeby nie pisać teoretycznie, skupię się na mojej własnej rodzinie.

Moi dziadkowie urodzili się przed II Wojną Światową. Ich dzieciństwo i młodość przypadały na trudny okres. W tym przypadku „trudny” nie jest pustym słowem. Jeden z dziadków brał udział w kampanii wrześniowej i dostał się do niewoli rosyjskiej. Zamknięto go w obozie w Ostaszkowie. To cud, że przeżył, ale miał po prostu ogromne szczęście. Rosjanie na mocy umowy z Niemcami zwolnili więźniów, którzy byli Niemcami. Mój dziadek został zwolniony, bo miał niemiecko brzmiące imię i nazwisko, które nie kojarzyło się z nazwiskami polskimi. Dziadek nie opowiadał wiele o Ostaszkowie. Przez dziesiątki lat musiał ukrywać, że tam był. Inaczej, tak jak wielu innych, pewnego dnia mógł zniknąć i nikt by go nigdy nie odnalazł. To nie jest fikcja. Tak wyglądały realia PRL. Jedno co wiem to to, że w Ostaszkowie dziadek schudł 50 kg. Chwalił się, że w polskim wojsku tak dobrze był karmiony, że przytył do 100 kg. Ogólnie wspominał dobrze okres międzywojenny, ale jego ojciec był Legionistą i być może z tej przyczyny zupełnie inaczej wspominał okres Sanacji niż pozostali moi dziadkowie, którzy twierdzili, że czas Piłsudskiego, to był dla wsi bardzo ciężki okres. Moi pozostali dziadkowie pochodzili z rodzin wielodzietnych i w dzieciństwie nikt ich nie rozpieszczał. Babcia była kobietą prostą, ale bardzo logicznie myślącą. Mówiła, że pewnie rodzice jej nie kochali, skoro zawsze posyłali ją do Niemców, żeby wymieniała żywność, na inne potrzebne w gospodarstwie rzeczy. W wieku lat 15 już miała żylaki. Pracowała ponad siły, ale oprócz ojca w jej rodzinie nie było mężczyzny. Ktoś musiał pracować jak chłopak i wypadło na moją babcię. Chodziła bez butów, nabawiła się więc problemów z pęcherzem, co okazało się w przyszłości bardzo znaczące dla jej zdrowia. Drugi dziadek został zabrany na roboty przymusowe do Niemiec. Jeśli ktoś Wam mówi, że żył dobrze za czasów PRL, bo jego rodzina dostała odszkodowanie za przymusową pracę w Rzeszy, to najprawdopodobniej kłamie. Nikt nie dostał za to odszkodowania w czasach PRL. Nie dostał odszkodowania nawet dziadek mojego znajomego, który był poddawany eksperymentom przez doktora Mengele i cudem przeżył obóz koncentracyjny.

Dzieciństwo i urodzenie w takiej, a nie innej rodzinie zadecydowało o tym, że moi dziadkowie nie żyli długo. Oprócz dziadka, który przeżył kampanie wrześniową jako oficer, reszta moich dziadków umarła nie przekraczając 66 roku życia. Dziadek mojego znajomego, który był w obozie koncentracyjnym, zmarł w wieku 50 lat. Tak to czas w jakim się rodzisz decyduje o tym czy będziesz zdrowy, czy będziesz żył długo, czy zdołasz zdobyć wykształcenie.

Rodzina, w której się rodzisz

Rodzina, w której przychodzisz na świat jest nie mniej ważna jak czas w jakim się rodzisz. O niej także się nie decyduje. Można urodzić się w rodzinie hrabiowskiej, a można w robotniczej. Choć czas PRL to rządy robotników, materialnie w tym czasie znacznie lepiej powodziło się hrabiom niż robotnikom. Właściwie każdemu powodziło się lepiej niż robotnikowi. Jak pisał Leopold Tyrmand, robotnik w czasach PRL miał najlepsze pochodzenie, ale najmniej pieniędzy. Za właściwym pochodzeniem nie stał bowiem dobrobyt czy nawet bezpieczeństwo materialne. Rodziny wielodzietne były po prostu ubogie. A być ubogim to zawsze znaczy być niedożywionym w dzieciństwie. Niedożywienie w dzieciństwie oznacza choroby ciała w wieku późniejszym. A za choroby duszy odpowiadają rodziny, w których jest przemoc i alkohol. Tak czy siak wchodzący w życie człowiek jest już złamany, jeśli był biedny, na pewno na starość będzie poważnie chorował, bo w dzieciństwie jego ciało nie miało szans stworzyć systemów obronnych. Jeśli ktoś pochodzi z rodziny gdzie był alkohol, przemoc, narkotyki, zdrady, wchodzi w życie z chorobą duszy, która także jest nieuleczalna. Nie da się tego wyleczyć nawet markowymi ciuchami, chwilową sławą, czy powodzeniem.

Niestety ludzie, którzy mieli nieszczęście urodzić się w rodzinie biednej lub patologicznej, mają w życiu o wiele trudniejszy start, są też bardziej narażeni na wszelkie załamania psychiczne i choroby ciała. A choroba to najprostsza droga do biedy. Gdy jedynie ty sam odpowiadasz za własny dobrobyt, gdy jedynie ty sam pracujesz na codzienny kawałek chleba, nie masz gdzie się wycofać, nie masz oszczędności, bo ludzie z biednych rodzin zbyt dużo wysiłku wkładają w to, by zapewnić sobie lepszy poziom życia i po prostu nie są w stanie zgromadzić oszczędności, które umożliwiłyby im przetrwanie trudnych czasów. Choroba oznacza biedę. Rodzina nie pomoże, bo jest biedna.

Znajomości

To w jakiej rodzinie się rodzimy to przypadek, ale ten przypadek jak już zdążyłam wyjaśnić, decyduje o naszym zdrowiu, wykształceniu i pozycji społecznej. Decyduje też jednak także o tym, jakie zdobywamy znajomości.

Biedne dziecko jest zwykle gorzej ubrane niż dziecko ludzi bogatych. Choć dziś dzieci wymagają od rodziców markowych ubrań i butów, a rodzice odpowiadają, że oni jakoś się bez drogich rzeczy obywali, nie do końca jest to prawdą. Może w czasach PRL nie było tak wielkiego nacisku na marki, bo popularne na świecie marki, nie były łatwo dostępne. Był jednak nacisk na lepsze ciuchy. Dekatyzowany jeans był obowiązujący w świcie lepiej sytuowanych dzieci. Te z biednych rodzin miały byle jakie jeansy. A jak wyglądają przyjaźnie w dzieciństwie? Lepiej ubrani przyjaźnią się z lepiej ubranymi. Czyli w wieku, gdzie nawiązuje się potrzebne w przyszłości znajomości, dzieci biedne przyjaźnią się z biednymi, a bogate z bogatymi. Zdarza się jednak, że dziecko z biedniejszej rodziny bywa ambitne i gdy tylko zorientuje się jaki jest podział na tym świecie, robi wszystko, żeby się nikt nie zorientował, że jego rodzina nie ma takich pieniędzy jak osoby, z którymi chce się zaprzyjaźnić. Miałam okazję obserwować takie dziecko, ponieważ była to moja kuzynka. Obie wiedziałyśmy, że nasze rodziny nie są dobrze sytuowane. Jej jednak bardzo zależało na odpowiednich znajomościach. Ponieważ była jedynaczką, jej ojciec wziął dodatkowy etat, by zapewnić córce odpowiednią szkołę i odpowiednią prezencję w tej szkole. Kuzynka nawiązując nowe znajomości zerwała ze starymi tak dalece, że przestała rozmawiać z każdym, czyje dochody były na tyle niskie, że można było ich stan określić jako biedę. W ten sposób nawiązała odpowiednie znajomości i udało się jej dobrze wyjść za mąż. Nie skończyła dobrych studiów, ale ponieważ jej mąż pochodzi z tak zwanej „dobrej rodziny”, czyli z rodziny bogatej, posiada znajomości umożliwiające znalezienie dla żony „kobiecej” pracy, czyli pracy w biurze, bez wielkiej odpowiedzialności w maksymalnym wymiarze czasu 40 godzin tygodniowo. Moja kuzynka zmieniła swój los i bieda raczej jej nie grozi, ale takich jak ona jest niewielu. Zwykle osoby urodzone w biednych rodzinach, albo nie są tak ambitne, albo nie potrafią wyrwać się z biedy, albo rodzą się z tak sztywnym kręgosłupem moralnym, że nigdy nie będą w stanie wyrwać się z biedy. Na przykładzie dziewczyny, o której napisałam powyżej, widać też, że bez wsparcia i pracy rodziców, nie można zmienić wyroku z jakim przychodzisz na świat.

Rozbita rodzina to niekoniecznie rodzina biedna

Znając świat i przyglądając mu się z bliska widzę prawdziwą biedę, widzę wysiłek jaki ludzie wkładają, by z tej biedy wyjść i widzę drugą stronę. Widzę celebrytów, którzy o biedzie nie mają pojęcia, a w każdym wywiadzie podkreślają, że pochodzą z rozbitej (co w świadomości ludzkiej zwykle znaczy także, że z biednej) rodziny i ich matki same musiały sobie dawać radę z ich wychowaniem. Nie dodają jednak, że ojciec zostawił tylko ich matkę, lecz nie dziecko. Nie opowiadają o tym jak wiele wsparcia dostali od tego ojca, który odszedł. Pozwalają nam sądzić, że tak jak to się dzieje w rodzinach biednych, ojciec zostawia nie tylko matkę, ale i dzieci. Zabiera nie tylko swoją obecność, ale także troskę, zainteresowanie i pieniądze na życie. Chodziłam do tej samej szkoły, co jedna z takich „biednych dziewczynek”. Jej ojciec był jednym z najbogatszych przedsiębiorców w mieście. Podczas gdy reszta z nas na osiemnaste urodziny otrzymywała zwykle biżuterię, moja koleżanka z „biednej, rozbitej rodziny”, dostała od ojca sportowy samochód. Inna koleżanka także z rozbitej rodziny dostała od ojca z okazji zdania matury trzypokojowe mieszkanie w jednym z największych miast Polski. Nie trzeba więc zakładać, że gdy ktoś pochodzi z rozbitej rodziny w ogóle wie czym jest bieda. Niepełna rodzina nie oznacza wychowania w biedzie.

Są jednak osoby z pierwszych stron gazet, które pochodzą z rodzin biednych. Tak się jednak składa, że oni nigdy o tym nie mówią. Tak jak moja kuzynka wstydzą się przyznać do biedy, bo bieda to powód do dumy tylko dla tych, którzy nigdy jej nie zaznali i nie mają o niej pojęcia.

Jak zmienić swoje przeznaczenie?

Ludzie urodzeni w tatach 60. wiedzą już znacznie lepiej niż ci urodzeni w latach 50. jak urządzony jest ten świat. Nawet będąc mało zamożni, starają się zapewnić swoim dzieciom dobrobyt na przyszłość. Drogą do tego dobrobytu ma być dobre wykształcenie. Rodzice odmawiają sobie wszystkiego. Nie jedzą dobrze, nie oszczędzają pieniędzy na nagłe wypadki, nie wymieniają okien, nie remontują, nawet nie pomalują mieszkania. Każdy grosz przeznaczają na wykształcenie dzieci. Niestety los bywa okrutny i pokazuje, że nie tylko fortunę łatwo stracić. Gdy Trump bankrutuje odradza się na nowo, dzięki pieniądzom rodziny i przyjaciół. Gdy okaże się, że mimo wyrzeczeń dobrze wykształcone dziecko nie może znaleźć pracy, pojawia się bieda.

Przyszłość osoby niezamożnej lub biednej bardzo trudno zmienić, byle zawirowanie może obrócić wniwecz lata ciężkiej pracy, byle choroba, zmiana rynku pracy, zmiana rządu, zmiana polityki pieniężnej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 − 7 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.