Świąteczna kolacja tym razem u mnie!

W tym roku kolacja Wigilijna będzie u mnie. Dwanaście potraw, to jest wyzwanie. A do tego trzeba jeszcze coś przygotować na pozostałe świąteczne dni.

W tym roku kolacja Wigilijna będzie u mnie. Dwanaście potraw, to jest wyzwanie. A do tego trzeba jeszcze coś przygotować na pozostałe świąteczne dni. Przecież za nic nie dam rady tego wszystkiego przygotować w dwa czy trzy dni. Trzeba zacząć już teraz.

Zaczęłam od uszek. Wieczory teraz długie, więc bez pośpiechu można nalepić odpowiednią ilość i zamrozić. Przy okazji nauczyłam moje córki, jak należy przygotować farsz, jak pociąć ciasto, żeby uszka były odpowiedniej wielkości i jak je lepić, żeby się nie rozleciały w gotowaniu. Ugotowane i wystudzone uszka smaruję dobrym olejem, co zapobiegnie sklejaniu się. Mrożę w plastikowych pojemniczkach.
Drugą, bardzo praco i czasochłonną potrawą wigilijną jest bigos. Mój, odziedziczony po babci przepis, przewiduje przygotowywanie takiego bigosu przez trzy lub cztery dni. Teraz jest spokojniejszy czas, więc mogę mu poświęcić należytą uwagę i uzyskać taki smak, jaki pamiętam z dzieciństwa. Na koniec wkładam go w duże słoiki, min. 900 ml i zapiekam ponad godzinę w piekarniku, w temperaturze 180 stopni. Nie mrożę, bo później bigos jest wodnisty. Sprawdziłam to i nie polecam mrożenia.
Na dwa czy trzy tygodnie przed świętami można zrobić domową ćwikłę i chrzan, zamarynować według własnego gustu śledzie.
Choć większość potraw muszę przygotować w ostatniej chwili, to nawet te kilka dań, z którymi uporam się teraz, zapewni mi więcej czasu i spokoju później.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 + nine =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.