Świąteczna gorączka – najważniejszy dobry plan!

Na początek musi być plan. Układam menu na każdy dzień świąt, spisuję listę gości, a na końcu robię szczegółową listę zakupów.

Gdy już uporam się z prezentami, na celownik biorę artykuły spożywcze. To co się da kupuję już w listopadzie lub na początku grudnia.

Na początek musi być plan. Układam menu na każdy dzień świąt, spisuję listę gości, a na końcu robię szczegółową listę zakupów. Taką listę dzielę na części: artykuły o krótkiej i długiej dacie ważności.
Na początku kupuję mąkę, makarony, cukier, przyprawy, wszystkie artykuły w puszkach oraz majonez. Te artykuły często drożeją przed samymi świętami, bo mają duże wzięcie. Wymienione tu produkty zazwyczaj kupuję w Lidlu i to w środku tygodnia. Najatrakcyjniejsze ceny zaczynają się we wtorek lub czwartek, bo w życie wchodzi nowa gazetka promocyjna. W weekend zawsze jest tłok, a wtorek lub czwartek gwarantuje nam spokojne zakupy.
Właściwie, to wszystko co się da staram się kupić tak mniej więcej do końca pierwszego tygodnia grudnia. Oczywiście poza artykułami świeżymi: wędliny, warzywa, owoce, pieczywo czy świeże ryby. Ryby mrożone kupuje też wcześniej.
Pewnie tak jak większość z Was, ja też nienawidzę tłoku, przepychania i długich kolejek do kasy. Bardzo popularne stały się zakupy przez internet. To z pewnością wygoda. Klikniesz, zamówisz, przyniosą Ci pod drzwi. Ja jednak lubię wszystkiego dotknąć, sprawdzić skład, nazwę producenta, datę ważności. Dlatego jestem wierna tradycyjnym zakupom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty + 8 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.